• Wpisów:5
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:8 lata temu, 11:44
  • Licznik odwiedzin:4 660 / 3898 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Kot zwany Zuzą wrócił był z wygnania.

Kocie żarcie jest pakowane tak apetycznie, że aż się sama robię głodna. Zuz, jak mi się zapasy skończą, dobrze pilnuj miski!
 

 
Wyczyść kota, nakarm kuwetę... Jakoś tak to szło.

Z okazji kampanii wrześniowej i stażu siedzę w domu sama, rodzice wyjechani na urlop, a luby w pracy (50 kilometrów stąd). I oczywiście dziki kot, zwany Zuzą, którego miejsce pobytu mogę zidentyfikować jedynie słowami "gdzieś krąży".

Zuź ma nietypowy jak na domowego kota tryb życia, zapewne dlatego, że nigdy do końca nie była domowym kotem. Przybłąkała się w okolice naszego bloku w środku zimy, kiedy mrozy dochodziły do minus kilkunastu stopni. Zaczęliśmy ją dokarmiać i wpuszczać do piwnicy na noc. Jakiś czas potem w piwnicy miała już kojec, kuwetę i komplet miseczek, a ktoś codziennie schodził nakarmić ją i pobawić się z nią. A potem Zuzu zaczęła się robić coraz bardziej okrągła, za sprawą czarnego kocura, który plątał się nie wiadomo gdzie.

Rodzenie w piwnicy było nader ryzykowne, bo nasi sąsiedzi za kotami nie przepadają. Zresztą za innymi żywymi stworzeniami, z ludźmi włącznie, też nie. I tak Zuź została przekwalifikowana na kota domowego, okociła się u nas i odchowała cztery rozkoszne kociaki. I tak już została, bo nikt nie miał serca jej wywalić z powrotem do piwnicy.

No dobra - próba była, bo kot drapał jak oszalały do drzwi. Tyle że potem sam wrócił i grzecznie czekał, aż ktoś go wpuści.

Obecnie Zuź obraża się na nas, zarówno wtedy, kiedy jest za długo w mieszkaniu, jak i wtedy, kiedy jest za długo na dworze. W dodatku już nie wraca sama, trzeba po nią zejść i przyprowadzić kocią arystokratkę, która jest świadoma, że od tak przyziemnych rzeczy, jak powrót do domu, ma ludzi.

Dlatego dziś zaraz po obudzeniu usłyszałam głośne, narzekające: miau! Jak to, jeszcze mnie nie wypuściłaś?

Co musiałam nadrobić jak najszybciej, i tym oto sposobem kot "gdzieś krąży"
 

 
1 września - początek szkoły, ważna data w historii Polski albo jak kto woli, początek kampanii wrześniowej. Jako że jestem studentką, to ostatnie niestety mnie dotyczy...

A jak wiadomo, człowiek zrobi wszystko, żeby się nie uczyć. Zwłaszcza, jak podręcznik zdążył się znudzić już kilka razy. Ja np. właśnie skończyłam jeść obiad. Zajęło mi to około trzech godzin. Chyba pójdę wstawić kolację...
 

 
Taaa... tess na pingerze. Ciekawe, czy cokolwiek z tego wyjdzie. Niemal tysiąc dni z kontem i nic. A coraz więcej znajomych twarzy wybiera ten portal.

Nie, absolutnie nie wierzę, że będę tu na dłużej. Ale może... chociaż jakiś czas

Zobaczymy?
  • awatar Owca w wielkim mieście: Też życzę powodzenia, ciekawych pingerów nigdy dość ;)
  • awatar tesska: @Rose.Clementine: Dzięki :) Ale tu nie chodzi o negatywne nastawienie, bo sporo pingerów śledzę. Po prostu nie umiem zahaczyć gdzieś na dłużej ;)
  • awatar Gość: Powodzenia ;] Też z początku miałam trochę negatywne nastawienie do pingera, ale z czasem spodobało mi się to. Szkoda, że moi znajomi nie zaglądają na tą stronę ;/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›